Kolejnym, którego chcielibyśmy ocalić od zapomnienia to syn ziemi pałuckiej – Franciszek Jach. Urodził się w 1894 roku w Januszkowie. Jachowie mieszkali na Pałukach do 1912 roku, po czym ojciec Franciszka zakupił spory majątek ziemski w Wapnie. Jak większość zdolnych do odbycia służby wojskowej został wcielony do armii pruskiej, gdzie odbył szkolenie lotnicze. Wraz z końcem działań wojennych wrócił w rodzinne strony, jednak nie zapomniał o kolegach z wojska i często ich odwiedzał w swojej byłej jednostce na Ławicy. Wybuch powstania wielkopolskiego zaskoczył go właśnie tam. Poprosił swojego kolegę, który otrzymał rozkaz odstawienia jednej z maszyn do Berlina o lot z miedzylądowaniem w Wapnie, gdzie mieszkał. Tam doszło do przejęcia samolotu. Po umieszczeniu biało – czerwonych szachownic, samolot Jacha stał się pierwszym samolotem powstańczym, a Franciszek Jach prekursorem polskiego lotnictwa. Jach na koncie ma kilka zestrzelonych samolotów niemieckich w okresie powstania wielkopolskiego oraz ukraińskich i bolszewickich podczas walk o granicę wschodnią. Franciszek Jach był organizatorem oddziałów powstańczych w Wapnie, gdzie został komendantem miasta. Walczył m.in. o Żnin i Szubin. W okresie II Rzeczpospolitej oddał się swojej drugiej pasji – projektowania szybowców. Związany był z ośrodkiem szkolenia pilotów w Dęblinie, gdzie pełnił funkcję oficera nadzoru technicznego. Odszedł z tego świata przedwcześnie w wyniku ran poniesionych na skutek bombardowania Lublina przez sowietów w 1944 roku. Cześć jego pamięci!!! (źródła: Zbigniew Grabowski, Franciszek Jach – Ikar rodem z Wapna, audycje radiowe Kazimierza Wierskiego, Radio Żnin 2015, dokumenty rodziny Gawrych, http://mojepaluki.pl/paluczanie-znani-i-nieznani/9-ukradl-samolot-by-powstancy-w-wapnie-mieli-sie-czym-bronic , http://twojglos.pl/ps-47290-w-deblinie-powstawaly-nowatorskie-szybowce/ )


